Wygląd ma znaczenie – jak tworzymy ekspozycje dla marek kosmetycznych

Pierwsze wrażenie w świecie sprzedaży jest nie do przecenienia. Choć w życiu prywatnym mówimy sobie, że „nie liczy się okładka, a to, co jest w środku”, na sklepowej półce opakowanie i ekspozycja mają kolosalne znaczenie. Dobrze zaprojektowany ekspozytor potrafi przyciągnąć wzrok klientów niczym magnes i wyróżnić produkt spośród dziesiątek innych. Według badań rynkowych odpowiednia prezentacja może zwiększyć sprzedaż eksponowanego produktu nawet o 25-30%. 

Spis treści

– Dekoracja czy ekspozytor
-Materiały: plexi, pianka HIPS
– Technologie produkcji: laser, frezarka, gięcie, grawerowanie

Dziś opowiem (z lekkim przymrużeniem oka), jak powstają takie dekoracje i ekspozytory regałowe – z czego się je robi, jakimi technologiami, jakie są ich rodzaje oraz na co warto zwrócić uwagę, planując własny wystrój półki.

Zacznijmy od wyjaśnienia, co jest czym, bo nazewnictwo potrafi mieszać. Czasem mówimy dekoracja regału – to może być ozdobny panel, tło czy element, który upiększa półkę z produktami (np. świecące logo, tematyczna grafika). Innym razem słyszymy ekspozytor albo swojsko stand – najczęściej chodzi o stojak, podstawkę lub konstrukcję, na której fizycznie ustawiamy produkty (testery, całe linie kosmetyków albo nowości do wypromowania).

Granica bywa płynna: dekoracja półki też może trzymać produkt, a ekspozytor bywa ozdobny. Dla uproszczenia przyjmijmy, że wszystko to są po prostu różnego typu standy reklamowe, których zadaniem jest wyróżnić kosmetyk na sklepowej półce.

Jest jeszcze magiczne: glorifier. Brzmi dumnie, a chodzi o mały ekspozytor eksponujący jeden wybrany produkt niczym gwiazdę wieczoru. Taka elegancka podstawka na hero produkt – często z logo, ładnym tłem, czasem podświetlana, słowem: ma gloryfikować ten jeden krem, flakon czy tusz do rzęs. Niezależnie od tego, czy mówimy dekoracja, ekspozytor, czy glorifier, cel jest wspólny: przyciągnąć wzrok klienta i przekonać go, że ten konkretny kosmetyk zasługuje na uwagę a tym bardziej na miejsce w koszyku.

Przykład na jednej z naszych realizacji: Gloryfier dla BOSS:

Z czego robi się te małe ekspozycyjne cuda? Wybór tworzywa zależy od efektu, jaki chcemy osiągnąć (, oraz od budżetu).

Plexi (akryl): Błyszcząca, elegancka i uniwersalna. Plexi to najpopularniejszy materiał na ekspozytory premium – przezroczysta lub barwiona, daje efekt luksusu. Laserowo wycięte elementy z plexi mają gładkie, lśniące krawędzie, a sam materiał można też wyginać. Trzeba tylko uważać na pęknięcia i zarysowania, bo akryl bywa kapryśny. Mimo to trudno o lepszy sposób, by dodać blasku marce.

Pianka PVC: Lekka i tania płyta z PCV spienionego (np. Komatex). Łatwo poddaje się frezowaniu CNC, można ją również malować i oklejać wydrukami. Idealna na tła i wewnętrzne konstrukcje – często stanowi niewidoczne „wnętrze” ekspozytora pod ładniejszą okleiną czy nadrukiem. Może nie połyskuje jak plexi, ale jest ekonomiczna i spełnia swoją rolę, dy potrzebny jest barwny element bez efektu luksusowego szkła.

HIPS (polistyren): HIPS jest twardy, odporny na uderzenia i występuje w wielu kolorach. Łatwo go ciąć laserem przy cienkich arkuszach, i można formować termicznie. Stosujemy go do elementów, które muszą znieść trudy użytkowania albo gdy plexi przekracza budżet. Ciekawostka: istnieje HIPS z powłoką lustrzaną – wygląda jak plexi „lustro”, a kosztuje mniej.

Folie ploterowe (samoprzylepne) – stosowane w reklamie, dekoracji wnętrz, znakowaniu, oklejaniu pojazdów i witryn. Występują w różnych wariantach trwałości: ekonomiczne (np. Oracal 641 – do aplikacji krótkookresowych, 3–4 lata trwałości), polimerowe (Oracal 551), najbardziej trwałe i elastyczne wylewane (Oracal 951 – do zadań specjalnych, nawet 10 lat trwałości).

Skoro wiemy już, z czego budować ekspozytor, pora na pytanie jak. Przy tworzeniu takich stojaków czujemy się czasem jak w laboratorium Q z Jamesa Bonda – w ruch idą lasery, frezarki i inne magiczne urządzenia. Najważniejsze z nich to:

Cięcie laserowe: Niezastąpione przy akrylu i drobnych detalach. Laser CO₂ tnie plexi z chirurgiczną precyzją – krawędzie wychodzą gładkie i błyszczące. Radzi sobie też z laminatami czy HIPS-em. Uwaga: nie wszystko da się ciąć laserem (np. zwykłe PVC wydziela toksyczne opary), więc czasem do akcji wkracza frezarka.

Frezowanie CNC: Obracający się frez oraz nóż oscylacyjny wycina kształty w prawie każdym materiale – od plexi, przez piankę PVC i HIPS, po dibond czy aluminium. CNC tnie grube i trudniejsze materiały, wycina też otwory pod produkty (np. okrągłe gniazda na szminki). Krawędzie po frezie są matowe, czasem wymagają wygładzenia, ale precyzja jest wystarczająca do większości zadań konstrukcyjnych.

Gięcie i łączenie: Wycięte elementy często trzeba uformować przestrzennie. Plexi po podgrzaniu staje się plastyczna – można ją wyginać (np. zrobić stojącą podstawkę z zagiętymi „plecami”) lub termoformować. HIPS także można nagrzewać i wyginać, choć czasem łatwiej coś skleić niż uformować. Sklejanie to osobna sztuka: używamy klejów akrylowych, by łączyć elementy niemal bez śladu spoin. Dzięki temu ekspozytor z wielu części staje się solidną całością. Posiadamy też w swoim parku maszynowym zgrzewarkę ultradźwiękową, która jest wymagana przy niektórych pracach.

Grawerowanie: Aby dodać napisy lub drobne ornamenty, sięgamy po grawer. Laserem można wypalić logo na plexi (efekt subtelnego matowego wzoru) lub wygrawerować laminat odsłaniając drugi kolor. Najczęściej grawerujemy logotypy i ozdobne napisy – wygląda to trwale i elegancko, znacznie lepiej niż zwykła naklejka, a dodatkowo istnieje możliwość podświetlenia ich diodami LED, co nadaje piękny, neonowy efekt.

Oklejanie i druk: Większość ekspozytorów zyskuje finalny sznyt dzięki grafikom. Wykorzystujemy wydruki na folii samoprzylepnej (później naklejanej na elementy standu) lub bezpośredni druk UV na płytach z plexi czy HIPS. Dzięki temu na ekspozytorze pojawiają się barwne tła, zdjęcia produktów czy chwytliwe hasła – dokładnie takie, jak w projekcie kampanii. To ostatni krok, który zamienia surową konstrukcję w efektowny nośnik marketingowego przekazu.

Żeby lepiej zobrazować możliwości, przyjrzyjmy się kilku przykładowym realizacjom. Każdy z nich pokazuje inne zastosowanie omówionych wyżej technik i materiałów – i każdy udowadnia, że dobrze zaprojektowany ekspozytor to małe dzieło sztuki użytkowej.

Stand na linię produktów – Yves Saint Laurent (boczny, podświetlany)
Smukły, boczny ekspozytor mocowany do regału: korpus z czarnej plexi, a na obrysie edge-light LED w odcieniu neonowego różu – światło „rysuje” bryłę i prowadzi wzrok do testerków. Front wyklejony wydrukowaną grafiką, w części środkowej precyzyjnie frezowane gniazda na produkty, poniżej duży monogram YSL z plexi. Wąski footprint, duża widoczność z alejki, szybkie serwisowanie (fronty i wkłady modularne).

Stand wolnostojący – Versace

Minimalistyczny totem z czarnej płyty (plexi/dibond) o satynowym wykończeniu, z logotypem z laminatu lustrzanego (złoto, cięcie laserowe) – błyszczy, zanim zapali się światło w perfumerii. Półokrągła półka ze szkła prezentuje zestawy zapachowe, a górny blat mieści cenówki i dodatki. Konstrukcja skręcana/klejona, stabilna, przygotowana do intensywnej ekspozycji przy ciągach komunikacyjnych.

Ekspozytor półkowy – Yves Saint Laurent
Czarna plexi na wysoki połysk + różowy, transparentny akcent = efekt „wow” bez filtrów. Główna płyta i podesty wycięte laserowo, gniazda pod produkty (podkład, pomadki, tusz) – wszystko trafia na swoje miejsce niczym w makijażowym Tetrisie.

Wygląd naprawdę ma znaczenie – zwłaszcza w świecie kosmetyków, gdzie półki uginają się od pięknych opakowań. Dobrze zaprojektowany ekspozytor potrafi zdziałać cuda: skierować wzrok klientów tam, gdzie trzeba, opowiedzieć mini-historię o produkcie, a w efekcie zwiększyć sprzedaż (bo przecież o to w tym wszystkim chodzi). Widziałem na własne oczy, jak nawet prosta dekoracja z plexi tchnęła życie w przeciętną półkę z perfumami – z pozornie zwyczajnego rzędu flakonów zrobiła się mała wystawa sztuki użytkowej.

Mam nadzieję, że ten skrócony przewodnik uchylił rąbka tajemnicy procesu powstawania ekspozytorów. Jeśli dotąd zastanawiałeś się, czy warto inwestować w takie „bajery” na półce – zapewniam, że warto, byle robić to z głową. Dobrze zaprojektowany stand przykuje wzrok klienta i realnie pomoże sprzedaży, a przy okazji można mieć trochę frajdy z wymyślania kreatywnych form (i zabawy laserem!). Sam przyznaję, że za każdym razem cieszę się jak dziecko, gdy widzę w sklepie ekspozytor, który projektowałem – wiem wtedy, że nasza praca działa. Następnym razem spójrzcie łaskawszym okiem na te małe stojaki: naprawdę się starają, by produkty wyglądały jak milion dolarów!

Awatar Michał Milewski
Facebook
LinkedIn
Instagram